Martin Garrix niedawno opowiedział o swoich zmaganiach z szumem usznym w podcaście figuringout.co . W rozmowie z Rajem Shamanim przyznał, że brak zatyczek do uszu na początku kariery doprowadził do tej dolegliwości. Podkreślił znaczenie ochrony słuchu, wzywając zarówno producentów, jak i raverów do noszenia zatyczek do uszu, gdy są narażeni na głośną muzykę.
Podczas rozmowy Martijn ujawnił, że stale puszcza muzykę w tle, aby uniknąć nieustannego dzwonienia. Kiedy Raj zapytał, czy szum uszny jest powszechny wśród DJ-ów, Martin potwierdził, mówiąc: „Tak, wielu kolegów też go ma”. Zastanawiając się nad własnym doświadczeniem, przyznał: „To po prostu wynik bycia ogłupiałym”, przyznając się do błędu pominięcia ochrony słuchu na wczesnym etapie i spędzania długich godzin w studiu.
Aby zapobiec dalszym szkodom, Martin Garrix używa teraz w swoim studiu gigantycznego miernika decybeli, który miga na czerwono, gdy głośność staje się zbyt wysoka. Gdy tylko włącza się alarm, natychmiast zmniejsza głośność. Kiedy zamieściliśmy o tym post na Instagramie, więcej artystów i fanów podzieliło się podobnymi problemami. Vintage Culture skomentował: „Mam to, do bani!”, podczas gdy RetroVision podkreślił: „Zawsze noś zatyczki do uszu! To robię na każdym koncercie, aby chronić uszy”.
Szumów usznych nie należy lekceważyć – dbając o uszy już teraz, unikniesz żalu w przyszłości.