Offline
Rok bez Michała. Wspomnienie o Michale Orzechowskim „DJ Hazel”
By FunFM
Published on 07/05/2026 13:02
W CENTRUM MIKSU (DJ & Artyści)

Dziś, 7 maja 2026 roku mija rok od śmierci Michała Orzechowskiego człowieka, którego większość Polski znała jako DJ Hazel.

Dla wielu był legendą polskiej sceny klubowej. Dla innych królem energicznych setów, człowiekiem, który potrafił porwać tłumy od pierwszego numeru.

Dla mnie był po prostu Michałem.

 

Znaliśmy się około 15 lat. Przez ten czas widziałam setki momentów tych wielkich, scenicznych i tych całkowicie zwyczajnych, prywatnych. Byłam na niezliczonych imprezach, podczas których grał. Widziałam ludzi śpiewających jego utwory, tłumy pod sceną i emocje, jakie potrafił wywołać jednym wejściem za konsoletę.

 

Ale poza sceną był też człowiekiem pełnym serca, ciepła i autentyczności.

 

Pamiętam moment, kiedy odbierał statuetkę za 25 lat na scenie w Energy 2000.

 

To był symboliczny moment podsumowanie ogromnej pracy, pasji i życia oddanego muzyce. Patrząc wtedy na niego, trudno było nie widzieć człowieka spełnionego, który przez lata zostawił ogromny ślad w polskiej kulturze klubowej.

 

Jednym z najpiękniejszych wspomnień pozostanie też telefon od Michała po narodzinach syna, Maksa. Był wtedy tak szczęśliwy, że praktycznie słychać było uśmiech w jego głosie. To nie był DJ stojący na scenie przed tysiącami ludzi. To był po prostu dumny tata, który chciał podzielić się swoim szczęściem.

 

Takiego Michała zapamiętam najbardziej.

 

Los sprawił też, że nasze drogi splatały się prywatnie.

 

Michał był wujkiem mojej dobrej koleżanki. Dzięki temu mogłam poznać go nie tylko jako artystę, ale też jako człowieka i rodzinę, którą bardzo kochał. Miał wokół siebie ludzi, którym naprawdę na nim zależało.

 

Przez lata stworzył coś więcej niż muzykę. Stworzył wspomnienia. Dla całego pokolenia ludzi jego sety były soundtrackiem najlepszych imprez, wakacji, pierwszych wyjazdów i niezapomnianych nocy. Potrafił łączyć ludzi bez względu na wiek czy miejsce.

 

Rok później nadal trudno uwierzyć, że już nie usłyszymy jego charakterystycznej energii ze sceny.

 

Jednak są ludzie, o których się nie zapomina.

Michał zdecydowanie był jedną z takich osób.

 

Dziękuję Ci za muzykę, wspomnienia, rozmowy i obecność przez te wszystkie lata.

Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteś, dalej grasz swoje sety dokładnie tak, jak kochałeś najbardziej.

 

Do zobaczenia kiedyś, Hazel.

Autor: DJ MATHNENEN

Comments

Chat Online